Blueberry
czwartek, 12 marca 2015
Guess who's back...
Tak jestem. Wiedziałam, że kiedyś wrócę. Długo mnie nie było, ale moje życie zmieniło się przez ten czas diametralnie. Ja się zmieniłam. Zachorowałam. Choroba odebrała mi właściwie wszystko. Zdrowie, pasje, chęć życia. Ale na razie wygrywam walkę. I jestem tu. Bo tęskniłam. Bo brakowało mi tego. Bo pewna osoba, która nawet nie wie kim jestem, pomogła mi obudzić się z potwornego koszmaru jakim było do niedawna moje życie. Ja jestem inną osobą, ale miłość do literatury pozostała tak samo silna. Nagłówek i szablon są do dopracowania. Ale wszystko w swoim czasie. Recenzje wciąż będą się ukazywać, a oprócz nich może coś więcej...Na razie nie wybiegajmy za bardzo w przyszłość. Muszę się nacieszyć tym powrotem.
sobota, 26 października 2013
Gdzie jestem jak mnie nie ma...
Czasu brak. Zupełny czasu brak. Konkursy, nauka. Odezwę się po wszystkich tych szkolnych etapach. Trzymajcie kciuki!
Blueberry
Blueberry
niedziela, 6 października 2013
Gdzie byłam jak mnie nie było...
Pora się tłumaczyć. Zrobiłam sobie miesięczny urlop, bo po prostu miałam na to ochotę. Nie potrafiłam zmusić się do pisania, czytania Waszych postów, a co dopiero mówić o odwiedzaniu i zostawianiu komentarzy. Ale już jestem i tym razem nie pozwolę sobie na kolejną aż tak długą przerwę, bo co tu dużo mówić-stęskniłam się :)
No dobra, ale gdzie ja w końcu byłam jak mnie nie było?
1. W Londynie. Razem z Sarą, czyli Małą księżniczką, chciałam przypomnieć sobie beztroskie lata dzieciństwa i w sumie udało się, ale to nie to samo co "Dzieci z Bullerbyn" czy "Ania z Zielonego Wzgórza"...
2. W Nowym Jorku razem z Clary, Jace'm i Simonem. No dobra najpierw był Nowy Jork, potem przenieśliśmy się do Idrisu, a ja się bezgranicznie w tej serii zakochałam!
4. Razem z Genowefą Trombke wpadałam "na obiadki".
3. W szkole. Słuchając o jakże pasjonujących alkanach, funkcjach, figurach podobnych czy schematach obwodów elektrycznych.
4. Na blogach śniadaniowych. TO już naprawdę jest uzależnienie :)
5. Na podwórku, bez końca spacerując i podziwiając piękną, złotą jesień.
Sezon na herbatę (w moim przypadku rozpoczyna się on dopiero jesienią i pijam ją wyłącznie jesienią i zimą) czas zacząć! Sezon na koc i kominek też. Uwielbiam jesień, w sumie to nie rozumiem jak kiedyś mogłam jej nie lubić...
Od dzisiaj postaram się regularnie publikować posty i odwiedzać Wasze blogi, bo co tu dużo mówić-mam spore zaległości...
No dobra, ale gdzie ja w końcu byłam jak mnie nie było?
1. W Londynie. Razem z Sarą, czyli Małą księżniczką, chciałam przypomnieć sobie beztroskie lata dzieciństwa i w sumie udało się, ale to nie to samo co "Dzieci z Bullerbyn" czy "Ania z Zielonego Wzgórza"...2. W Nowym Jorku razem z Clary, Jace'm i Simonem. No dobra najpierw był Nowy Jork, potem przenieśliśmy się do Idrisu, a ja się bezgranicznie w tej serii zakochałam!
4. Razem z Genowefą Trombke wpadałam "na obiadki".
3. W szkole. Słuchając o jakże pasjonujących alkanach, funkcjach, figurach podobnych czy schematach obwodów elektrycznych.
4. Na blogach śniadaniowych. TO już naprawdę jest uzależnienie :)
5. Na podwórku, bez końca spacerując i podziwiając piękną, złotą jesień.
Sezon na herbatę (w moim przypadku rozpoczyna się on dopiero jesienią i pijam ją wyłącznie jesienią i zimą) czas zacząć! Sezon na koc i kominek też. Uwielbiam jesień, w sumie to nie rozumiem jak kiedyś mogłam jej nie lubić...

Od dzisiaj postaram się regularnie publikować posty i odwiedzać Wasze blogi, bo co tu dużo mówić-mam spore zaległości...
sobota, 31 sierpnia 2013
Ta ostatnia niedziela...

Jutro. Ostatni dzień wakacji. Szczerze mówiąc nie kryję podekscytowania na myśl o nowym roku szkolnym. Ale dziś postanowiłam podsumować te dwa miesiące wolności. Sama nie wiem czemu, bo przeważnie wzdragam się na samą myśl o podsumowaniach.
No więc w wakacje tego roku Blueberry:
- odwiedziła wyspę zwaną Sycylia i podczas pobytu tam zatęskniła za Chorwacją
- nadrobiła sporo zaległości czytelniczych niekiedy sprzed ponad (o zgrozo) roku!
- w porównaniu do lat poprzednich nabyła naprawdę znikomą ilość książek
- 6 razy wybrała się do kina, w tym dwa na "Miasto kości"(drugi raz, bo Mery) bijąc tym samym rekord z poprzedniego roku
- osiągnęła cel postawiony sobie rok temu, ale to już te bardziej prywatne sprawy...
- kolejny raz odwiedziła Trójmiasto znowu zakochując się w Gdańsku
- odnalazła nową pasję-gotowanie! To jest to! I pomyśleć, że kiedyś tego nienawidziła.
- uzależniła się od sportu
- nie dotrzymała większości postanowień wakacyjnych
- na 2 dni przygarnęła Mery, a na 3 tygodnie siostrę z Belgii
- zaczęła oglądać setki seriali najczęściej kończąc na pierwszym odcinku
- wstawała bladym świtem, aby nie marnować dnia
- poznała naprawdę świetnych ludzi, którzy pomogli jej w momencie załamania
- nie mogła uwierzyć jak ten czas szybko leci
W wakacje przeczytałam 21 książek. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona, ponieważ większość z nich to pozycje, które zalegały na mojej półce od miesięcy.
Bezapelacyjnie najlepszymi z nich były: "Mechaniczny anioł" oraz "Mechaniczny książę" Cassandry Clare, natomiast za najgorszą wakacyjną lekturę uważam: "Mroczny dar" Kat Falls.
Matko ile to filmów przez te wakacje miałam obejrzeć, a... wyszło jak zwykle. Z serialami tak samo. Ale mimo wszystko:
- dzięki Mery odnalazłam naprawdę świetny zapełniacz czasu, a mianowicie serial "Sherlock", szkoda, że dopiero pod koniec wakacji :/
- tylko utwierdziłam się w przekonaniu jak beznadziejne zrobiło się Pretty Little Liars
- zakochałam się w Jamiem Campbell Bowerze
- próbowałam,( taak to dobre słowo) zacząć oglądać następujące seriale: "Once upon a time"(wytrzymałam pięć minut), "New Girl"(jeden odcinek), "Camelot"(także jeden odcinek) oraz "The Lying Game"(uwaga tu aż 10 odcinków!)
- odświeżyłam sobie większość starych filmów z Melem Gibsonem, które uwielbiam
- jak już wcześniej wspomniałam dużo razy odwiedziłam kino
- nie obyło się też bez filmowych rozczarowań, mam tu na myśli głównie drugą część Percy'ego Jacksona
A tak poza tym to odnalazłam kolejną strefę blogosfery, a mianowicie blogi zwane "śniadaniowcami" od których też jestem uzależniona, ale dzięki nim jem teraz pyszne, zdrowe śniadania i nie wyobrażam sobie rozpoczęcia dnia od czegoś tak przyziemnego jak kanapki czy płatki. Dziewczyny, które je prowadzą to naprawdę inspirujące osoby!
Tegoroczne wakacje uważam za udane. Bawiłam się świetnie, a zleciały momentalnie. I w sumie to chce mi się iść do szkoły :D Nie przeraża mnie wizja egzaminów, rozstania z klasą, wyboru liceum. Jest dobrze. Będzie dobrze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
